Wersja twojej przeglądarki jest przestarzała. Zalecamy zaktualizowanie przeglądarki do najnowszej wersji.

Strona Garcad.pl udostępnia miejsce Naszej Cioci, Pani Elżbiecie Garbarz - Orzechowskiej na prowadzenie autorskiego Bloga.

 

Blog Elżbiety Garbarz - Orzechowskiej

 

O Autorce: kliknij tu

Tematyka:  kliknij tu


Lekkość i łatwość bytu

Opublikowany 2017/11/08

        Chodź ze mną pofruwać- pożyczę ci piórko. Chodź ze mną pofruwać- pożyczę ci piórko.         

Trudno zachować płomiennego ducha w szarówce listopadowej. Osłabiają waśnie, spory, prywata, tam, gdzie tak niewiele potrzeba, żeby żyło się lżej. Aż mnie kusi machnąć ręką na rozwój, na troskę, na wzrost. Jedni kiwają głowami, udzielają dobrych rad w stylu: świata i ludzi nie zmienisz. Ale przez szum wiatru przychodzi głos przyjaciela: "Siostro Elu wymiękamy? Wszak nikt nie obiecywał, że będzie łatwo. Żołnierska to rzecz". I jak wtedy przez przekorę, przeszłam na pieszej pielgrzymce 100 kilometrów w skarpetkach, bo butów nie szło włożyć na obtarte nogi, tak i teraz się podrywam.  Wraca perspektywa, że oliwy w lampie nie braknie i uczta i tańcowanie będzie. Jakby na to nie patrzeć, serial o życiu, ma dobre zakończenie. A jeśli nie mamy racji i życia wiecznego nie ma? To i cóż, nic nie tracimy, zachwycając się pięknem.

Przeczytaj pozostałą część wpisu »

I jak tu świętować Halloween...

"Kociołek" ryżu, mój faryzeizm i zmartwychwstanie.

Opublikowany 2017/10/27

Salezjanin Ksiądz Paweł Kociołek w Bangladeszu. Więcej danych na stronie http://misjesalezjanie.pl/projekt-508-bangladesz-edukacja/Salezjanin Ksiądz Paweł Kociołek w Bangladeszu. Więcej danych na stronie http://misjesalezjanie.pl/projekt-508-bangladesz-edukacja/

Przeczytaj pozostałą część wpisu »

Tranzystor i polityka

Opublikowany 2017/10/25

Obraz i opis ze strony http://home.agh.edu.pl/~maziarz/LabPE/bipolarne.htmlObraz i opis ze strony http://home.agh.edu.pl/~maziarz/LabPE/bipolarne.html
 

 

 

 

 

1.          Tranzystory są urządzeniami półprzewodnikowymi umożliwiającymi sterowanie przepływem dużego prądu, za pomocą prądu znacznie mniejszego. Wykorzystuje się je do wzmacniania małych sygnałów oraz przetwarzania informacji w postaci cyfrowej.

 2.    Bardzo dziękuję za zainteresowanie moim pisaniem. Przerosło moje oczekiwania. Ale pociągnęło też za sobą wzmożone zainteresowanie moją gadatliwą osobą, jako formą kiełbasy wyborczej. Żeby zaspokoić ciekawość  na temat: " A cóż knuje ta Orzechowska? Niby mohair, a widać ją nie tylko z politykami " właściwej opcji" ( tu "właściwość" jest różna, dla różnych znajomych), ale i z " wrogami ludu" ( tu też pojęcie " wroga ludu", zależy od układu odniesienia, jak to zresztą w fizyce, zgodnie z teorią względności, jest zupełnie uprawnione).

3. Zgodnie z moimi relacjami ze Stwórcą, o których się już rozpisywałam i będę rozpisywała, nijak nie mogę złapać focha i odciąć się od spraw społecznych. Każda pokusa tego typu, "polityka jest be, Elcia, daj se spokój", jest zbijana rozmową w " mojej izdebce, za zamkniętymi drzwiami":

-" Coś uczyniła temu bratu mojemu najmniejszemu i mojej siostrze najmniejszej, to zrobiłaś Mnie".

- " No nie wygłupiaj się Panie Jezu, nie myślisz chyba o tym paskudnym z... afery, wrogiej partii, Kimach z Korei itd, itp? A przekręty, a afery, a katastrofy? Co Ty Panie Boże, wiadomości nie oglądasz? ". I oczami wyobraźni, widzę młodego, trzydziestoletniego Izraelitę, który i z czułością, i lekko drwiąco, mi tłumaczy:

- " A czy wyliczyłem jakieś wyjątki? Ty się nie wykręcaj, tylko kochaj i przyjaciół i nieprzyjaciół".

Więc tam gdzie mam pomysł na twórczość, na polepszenie losu, wtrącam się bez wahania.

4. a) Z drugiej strony: poznaj samego siebie, gr. gnothi seauton, łac. nosce te ipsum,

maksyma pochodząca od siedmiu mędrców starożytnej Grecji, wyryta na frontonie świątyni Apollina w Delfach, spopularyzowana przez Sokratesa, fascynuje mnie od czterdziestu lat. Co prawda wybrałam fizykę przed psychologią, ale potem studiowałam nauki o rodzinie, czytam i słucham dużo o psychologii. I chyba trochę się już znam.
b) Jestem typem czysto sangwinicznym. Pomysły produkuję lawinowo, uwielbiam ludzi, nawet, kiedy płaczę, mam optymistyczne myśli. Niby pożądane cechy w polityce, ale nie do końca.
c) Bo nad temperamentem, trudno zapanować, więc dominacja chaosu nad porządkiem, jest nienaruszalna. Nudne posiedzenia, decyzje odnośnie budżetu, prawa, wymagają analitycznego, spokojnego, flegmatycznego umysłu. Jeśli dodamy do tego, że często trzeba poddać się dyscyplinie partyjnej i zaprzestać sympatii do opozycji, to jako kandydatka do partii, odpadam w "pierwszym czytaniu". A jeśli jeszcze   dodamy do tego niezliczone uroczystości " ku czci"... ( przy historii naszej Ojczyzny. budzi podziw fakt, że istnieją skwerki bez pomników. Aż się boję, że kolejne kampanie wyborcze sięgną do historii potopu szwedzkiego, najazdu Tatarów w XIII wieku itd...)
5. A co do tego wszystkiego ma tranzystor? Bo fakt, że nie będę na listach wyborczych w żadnej kadencji, nie oznacza, że będę obojętna. Wybrałam  rolę " bazy" w tranzystorze, czyli wpływ na rzeczywistość. Dobre działania wzmocnię, złe spróbuję na wszelki sposób wygasić. Czy mam do tego narzędzia? Mam i to potężne - "zamknięte drzwi mojej izdebki", za nimi rodzą się pomysły, które w  większości są zrealizowane. Śpioch jestem, a mam obietnicę, że " tyle daje Pan we śnie, tym, których miłuje" .
Przeczytaj pozostałą część wpisu »

Samochodowe epitafium

Opublikowany 2017/10/16

Mój kochany Krokodyl, w drodze do zezłomowania.Mój kochany Krokodyl, w drodze do zezłomowania.

" Jeśli nie chcesz mojej zguby, krokodyla daj mi luby". No więc przywiózł mój Małżonek mój pierwszy samochód w krokodylim kolorze. Ileż to autko wycierpiało; przejechało mnóstwo kilometrów na zaciągniętym hamulcu ręcznym, brutalnie zmieniałam mu biegi, gwałtownie kręciłam kluczykiem, obstukiwałam na wysokich krawężnikach i murkach na parkingach. Ale znosiło to poczciwie dzielnie i w dwudziestym roku swego życia, a w piątym służby u mnie, dało się zgnieść ciężarówce, pociąć strażakom, ale obroniło moją skórę. Wyszłam z wypadku bez szwanku, a ono biedne zostało zezłomowane. Na cześć mojego Krokodyla, opiszę, co on mnie nauczył.

Auto Życie- morał płynący z jazdy samochodem
Cel podróży                                                               Wybrałam sobie : zjednoczenie z Panem Bogiem

 Trasa podróży- tu sobie mogę pokaprysić, wybieram,

albo najszybszą, albo atrakcyjną krajobrazowo

 Kolejne dni. Właściwie, tu też mogę sobie pokaprysić, planując czynności na dany dzień.

 Zatankowanie, nie dyskutuję, że trzeba robić to systematycznie,

bo inaczej nie zajadę. Wcale nie musi być atrakcyjnie,

chociaż mam swoje ulubione stacje paliw, obsługę.

 Modlitwa, sakramenty. Też często nie ma zapału, ale jest konieczność i szkoda energii na bezowocne dywagacje.
 Oświetlenie : światła muszą być sprawne i dostosowane do warunków jazdy. I postojowe, i drogowe, i długie, i kierunkowskazy.  Muszę weryfikować swoje decyzje w świetle Biblii, Katechizmu Kościoła Katolickiego, encyklik. Inaczej, będę zjeżdżać ciągle z obranej drogi.
 Mapa, lub GPS. Jeśli wpiszę trasę, lub rozłożę daną mapę, to nie zmieniam jej z dużą częstotliwością.
 Kierownictwo duchowe- czasem spowiednik, bywa męczący, jak natrętny  GPS. Wybieram sobie kierownika duchowego jak mapę, niekoniecznie dożywocie, ale pewna stabilizacja, ułatwia posuwanie się do przodu
 Przegląd techniczny - niezbędny dla bezpiecznej jazdy. Konieczne remonty, chociaż często drogie.
 Rachunek sumienia, spowiedź, pokuta, Szczere rozmowy z przyjaciółmi. Z tego wynika praca nad sobą.
 Znaki drogowe  Wydarzenia życia. Trzeba je uwzględniać. A objazdy, mimo, że irytują, trzeba uwzględniać.
 Inni użytkownicy drogi  Niezbędna jest troska, uwaga, ustępowanie pierwszeństwa, ratowanie w wypadkach, negocjacje w kolizji. Złość i irytacja, mnożą zagrożenia.
 Dostosowanie biegów i prędkości do warunków jazdy  Spokój wobec zmiennych niezależnych. Dostosowanie się do nich, z uwzględnieniem dobra bliźnich
 Konieczny odpoczynek (tachografy u zawodowców )  Świętowanie, wykorzystanie urlopu. To nie luksus, to konieczność i mądrość.
 Widoki za oknem, dalszy etap trasy  Dostrzeganie piękna, odrzucanie rutyny, przez zachwyt dynamizmem życia.
 Dążenie do celu, unikanie kołowania  Nie zadręczanie się przeszłością, praca nad przyszłością.
 Wyposażenie auta, jakaś mineralna, płyta,  kanapka, poduszka...  Warunki życia w dużej mierze zależą od nas i naszego myślenia.
 Odpowiednia postawa ciała  Napinanie się, nerwowość, tylko zabierają energię, a nie posuwają nas naprzód.
 Zaufanie do konstruktorów, mechaników  Nie jesteśmy samotną wyspą. Wdzięczność bliźnim jest oczywista. Odpowiedzialność za własną pracę też.
 Autostopowicze  Usłużenie komuś, może być piękną niespodzianką i inspiracją.

 Szerokości:)

Przeczytaj pozostałą część wpisu »

Czarny kot Schrodingera w piątek trzynastego

Wykup mnie z więzienia- Hymn o miłości

Dziura w zębie, czyli rzecz o miłości, wspomnieniach - list do Madzi.

Opublikowany 2017/10/04

GorceGorceKochana Madziu!

         Jakże strasznie trudne pytanie mi zadałaś, jak radzić sobie z ufną relacją, do Stwórcy, naszego Boga Ojca, skoro, wspomnienia dzieciństwa, to nie tylko pustka, ale i ból poranionego serca? Chodzę z tym pytaniem, jak z zadaniem z mechaniki kwantowej, przestraszona  jego zawiłością, nie ufająca w swoje zwoje mózgowe. Niosę je na Długą Halę pod Turbaczem, wieszam, na martwych świerkach, opieram na dalekich Rysach, krzyczę nimi przez Syriusza, gwiazdozbiór Oriona… Hej Ty, co władasz miliardami lat, bilionami gwiazd, Nieskończony, potężny, czemu jesteś tak niesprawiedliwy, że  ja mam serce pełne huśtania się na dużej stopie Taty, bez problemu nurkuję we wspomnienie wspólnej wyprawy tratwą po Dunajcu, Trzy Korony śmieją się do mnie, ciepłym uśmiechem Ojca, szmaragdowa łąka obiecuje wspólną poleczkę, z radości ze spotkania,  na tej rajskiej łące, już niedługo… A ona…

         Hej Ty! Abba! Tatusiu, Niebieski, no weź się, no… Podpowiedz… Przecież wiesz, że Cię kocham. Wiesz, że pyskuję, z zaufaniem ptaków, zajęcy, jeleni, drzew, trawek. Bo Cię kocham. Musisz mi podpowiedzieć, jak tyle razy to robiłeś, przecież inaczej byś Magdy do mnie nie przysłał.

      Pomidorówa w schronisku i żywa ilustracja cierpliwego Rabbiego; nauczyciel tłumaczy dzieciakom zadanie z matematyki. Jejku, gdybym umiała malować, to byłby portret Jezusa z dwudziestego pierwszego wieku. Koło trzydziestki, łagodny, uśmiechnięty.  Zafascynowani  Jego mądrością uczniowie, wyszli z nim na Górę Przemienienia. X. Józek Tischner, X. Michaś Heller, X. Karol Wojtyła, matematyczność przyrody, moje szukanie Kasjopei, Niedźwiedzic, Arktura… Uff, są jak zawsze, niezmienne, strasznie dalekie, a osobliwie bliskie… Jak łagodny, ciepły głos Mistrza, nad talerzem gorącej, pysznej zupy po wędrówce.

      Moje towarzyszki, medyczki, uchylają mi drzwi do wszechświata równoległego, jakże innego, od znajomego wszechświata szkolnych korytarzy, szkolnych spraw… Hmm, medycyna, medycyna, medycyna… Coś już kojarzę, coś zaczynam rozumieć, ale wciąż ciężko i pod górkę.

       Przytulny, swojski kościół, w moim, przytulnym, swojskim miasteczku. Swojski Ojciec Duchowny, taki dobry, cierpliwy, jak Tatuś przed laty, modli się przy ołtarzu, udziela Komunii Świętej.

        Rabbi, nie śmiej się ze mnie, „ dziura w zębie”- to ma być Twoja odpowiedź, to?

„ A czemuż, by nie?” z szelmowsko – żydowskim zaśpiewem, dociera do mnie , „ Po co komplikować? Jesz jabłka?  Gryziesz, mimo pięćdziesięciu pięciu lat? Czy to ja próchnicę stworzyłem? Nie. Miałaś chore, dziurawe zęby? Miałaś. Bolały? Bolały. Spotkałaś swoją ukochaną dentystkę, która zaleczyła Ci pod znieczuleniem? Spotkałaś. Gryziesz, gryziesz. I oto właśnie chodzi. Bolesnych ran, nie można negować, bo jak dziura w zębie, robi się coraz gorzej i coraz boleśniej. Trzeba oczyścić, zaleczyć, załatać i żyć owocnie. Proste.”

No tak, teraz to proste.

I oto rozwiązanie problemu:

  1. W spokoju i ciszy przywołaj wspomnienia. Przebacz aktem woli. Żeby Cię to nie dręczyło, zapisz sobie w dzienniczku( warto taki prowadzić, jak św. Siostra Faustyna- jest bronią, na powracające, negatywne emocje)
  2. Poproś Pana Boga o uleczenie wspomnień. Zaufaj, zrobi to na pewno, bo to zgodne z Jego Wolą. Bazuj na akcie woli, nie na uczuciach, one długo  jeszcze będą się  burzyły, ale opanowane, będą, jak ujadający kundelek za płotem. Też dobrze, jeśli to sobie zapiszesz. Bardzo przydaje się stały spowiednik, który w razie wątpliwości, Cię wesprze.
  3. Pozwól Boskiemu Lekarzowi wypełnić oczyszczoną pustkę. Buduj głębokie przyjaźnie, angażuj się w pomoc innym. Podpowiedzi w katalogu uczynków miłosiernych, jest wystarczająca ilość.
  4. Siądź sobie we własnej izdebce i poproś Abbę, Stwórcę wszystkiego: „przytul mnie Tatusiu, proszę”. A cudowniejszego doświadczenia w życiu nie ma.

I na tym kończę Magdalenko, swój przydługi list. Fakt, że Ty myślałaś o mnie, robiąc mi bransoletkę z aniołkiem, a ja myślę o Tobie, mierząc się z zagadnieniem, jest warunkiem wystarczającym, żeby poczuć obecność Kochającego Tatusia: „ Gdzie dwaj, albo trzej, gromadzi się w Imię Moje, tam Ja jestem pośród nich”. I matematycznie zakończę Co było do udowodnienia. Ela

 

       pomidorówa pomidorówa

 

 TatryTatry

Przeczytaj pozostałą część wpisu »

Różaniec z chleba

Tytuł nowego posta